Czy znasz to przygnębiające uczucie, gdy NIE MASZ POJĘCIA, co będzie dalej? Gdy nie dostajesz pracy mimo wytrwania do ostatniej rozmowy kwalifikacyjnej. Lub, gdy idziesz do pracy i znajdujesz zamknięte drzwi z napisem “Przepraszamy, trwa likwidacja.”? (To naprawdę zdarzyło się mojemu znajomemu.)

Albo, gdy zaczynasz się zastanawiać nad sobą i orientujesz się, że nie masz pojęcia, co tak naprawdę chcesz robić w życiu? Jest zbyt wiele rzeczy, które można by robić. Zbyt wiele dróg. Wybierając karierę prawnika, porzucasz marzenie o pojechaniu w trasę koncertową jako muzyk. Wyjazd do Peru w góry, by podążać za swoją pasją do kawy, oznacza, że nie zostanie się projektantem wnętrz.

A co jeśli nie musiałoby tak być? Oczywiście, zawsze będzie trzeba podejmować decyzje, ale może nie muszą one być tak czarno-białe? Może da się robić 3 rzeczy, które się uwielbia zamiast tylko 1, albo nawet poświęcić się swojej pasji I JEDNOCZEŚNIE zarabiać duże pieniądze?

Laurence Bradford jest tego przykładem. Jak wielu z nas próbowała jakoś połączyć naukę, marzenia i zarabianie na życie, w ścieżkę kariery, która ma sens. To na co wpadła, jest bardzo inspirujące i jak zapewne się domyślasz, wymagało odlotowych umiejętności programistycznych.

 

Jak programowanie zmieniło 10 rzeczy w moim życiu

Gdy w maju 2012 roku ukończyłam studia jako historyczka, nie poczułam ulgi, że to koniec nauki. Zrozumiałam, że mam problem. Miałam niewiele ścieżek kariery do wyboru. Mogłam albo wrócić na dłużej na studia, albo zmienić branżę.

Zamiast podejmować decyzję, zdecydowałam się pojechać do Tajlandii i uczyć tam angielskiego. Jak to zwykle w życiu bywa, reszta stała się sama. Mój blog podróżniczy sprawił, że poznałam WordPress, który później doprowadził mnie do bardziej zaawansowanego programowania stron.

Prawie od razu zaczęłam się uczyć CSS — bardzo chciałam zrozumieć i poprawić wygląd mojego bloga podróżniczego. Przez to poznałam też Bootstrap (responsywną bibliotekę front-endu), bo wtedy wygląd mojego bloga był napisany z jego pomocą. Co więcej, do dzisiaj często używam Bootstrapa!

Dopiero gdy wróciłam z Tajlandii, zaczęłam się uczyć średniozaawansowanych i zaawansowanych technik. Głównie dzięki lekcjom na żywo i warsztatom dostępnym w mojej okolicy.

Na początku byłam tak głodna wiedzy, że chciałam spróbować wszystkiego, do tego stopnia, że zapisywałam się na wiele warsztatów z przeróżnych tematów (głównie przez Girl Develop It). Ostatecznie udało mi się skończyć 7 kursów w 3 miesiące. Niektóre z ich tematów to Photoshop, SQL, JavaScript, Ruby on Rails i wiele więcej.

Teraz jestem bardziej skoncentrowana na jednym. (Na całe szczęście!) Zajmuję się głównie WordPress, front-endem (np. HTML, CSS oraz ostatnio Sass, Stylus i JavaScript), oraz oczywiście Meteor-em, rozbudowanym zbiorem bibliotek do JavaScript.

Mimo wszystko nie żałuję eksperymentowania na początku. Z niektórymi rzeczami rzeczywiście poczułam “Wow, to nie dla mnie”, a z innymi miałam zupełnie odwrotnie. Na przykład stylizowanie stron z pomocą CSS i inne front-endowe zadania zawsze sprawiały mi przyjemność.

Nie mam wątpliwości, że nauczenie się pisania stron internetowych, a teraz też małych aplikacji sieciowych, zmieniło moje życie na lepsze.

Nie tylko wpłynęło to na moją karierę, ale również na moje życie prywatne i to w taki sposób, którego nie mogłam się spodziewać, gdy dwa lata temu zaczynałam bawić się WordPress.

Oto dziesięć rzeczy, które zmieniły się w moim życiu, odkąd nauczyłam się pisać strony internetowe (i teraz również aplikacje sieciowe):

 

1. Sama układam swój plan

Każdy, kto rezygnuje z pracy typu 8 – 16 chwali sobie ten aspekt wolności.

W końcu to oczywiste, że jak sam jesteś swoim pracodawcom, to sam decydujesz o swoim planie dnia.

Oczywiście, jak zawsze są terminy, które trzeba dotrzymać. Są spotkania, na których trzeba być. Jednak wciąż sama decydujesz kiedy, gdzie i jak się odbywają.

Dawniej, nawet jak uczyłam w Tajlandii, musiałam być w określonym miejscu, o określonej godzinie — od poniedziałku do piątku. Teraz, lubię od czasu do czasu zrobić sobie dzień wolny w środku tygodnia i odpracować go w sobotę.

 

2. Zarabiam więcej, pracuję mniej

Mając tylko dwa lata doświadczenia w świecie programowania sieciowego, wciąż jestem względnym nowicjuszem. Dlatego moje ceny nie są zbyt wysokie.

Jednakże wielu deweloperów z większym doświadczeniem zarabia nawet $100 za godzinę pracy jako freelancer albo na zlecenie. A gdy ma się kontrakt godzinowy, praktycznie nie ma żadnych ograniczeń. (Widziałam konsultantów od stron internetowych zarabiających dużo więcej niż $100 za godzinę. Oczywiście byli to eksperci, mający zazwyczaj ponad 10 lat doświadczenia i portfolio takich projektów, które usprawiedliwiały taką cenę.)

W każdym razie im więcej umiejętności technicznych zdobywam, tym więcej zarabiam za godzinę.

Właśnie dzięki temu mogę teraz pracować mniej godzin w tygodniu i wciąż zarabiać porównywanie do tego ile dostałabym w innym zawodzie.

 

3. Mogę odrzucać oferty pracy

Pamiętam jak jeszcze nie tak dawno temu, brałam każde zlecenie i robiłam każdy projekt, które wpadły mi w ręce. Nie zważając na to, że zapłata była daleka od wymarzonej.

Jednakże odkąd moje umiejętności deweloperskie się poprawiły, jest to tylko wspomnienie. Teraz mogę bez wahania i martwienia się powiedzieć “Nie, dziękuję”, jeśli proponowane zadanie mnie nie interesuje. Po prostu mam pewność, że nie będę musiała długo czekać na nowe propozycje.

 

4. Ludzie przychodzą do MNIE, pytając, czy nie chciałabym dla NICH pracować

Kto by pomyślał, że do mnie, zwykłej dziewczyny z Bethlehem w Pensylwanii, będą pisać ludzie z całego świata, z prośbami bym dołączyła do ich zespołów.

Prawda jest taka, że wcale nie jestem wyjątkiem.

Gdy jesteś deweloperem albo programistą cały czas dostajesz wiadomości z propozycjami pracy od rekruterów, ludzi z HR., różnych firm itd.

Jako ciekawostkę dodam, że widziałam online kilka CV i profili na LinkedIn kilku profesjonalistów, na których było wyraźnie zaznaczone, że aktualnie nie szukają pracy.

To oznacza, że deweloperzy i programiści są do tego stopnia zasypywani ofertami pracy, że muszą wprost pisać, że nie są zainteresowani nowymi możliwościami pracy. Proszą nawet, żeby się z nimi nie kontaktować. Szczerze, w jakiej innej branży dzieje się coś takiego?

 

5. Nigdy nie muszę męczyć się z tymi okropnymi podaniami o pracę online

Kolejną zaletą ofert, o które nie prosiłam, jest pominięcie całego męczącego procesu aplikowania o pracę online.

Dbam, o to jakich mam znajomych na LinkedIn oraz żeby mój profil był solidny i zachęcający. Dzięki temu jestem postrachem tych wyczerpujących formularzy zgłoszeniowych. Tych, które zadają mnóstwo pytań, każą ci wysyłać tonę załączników i CV oraz po prostu zajmują dużo czasu.

Na szczęście, im więcej ma się doświadczenia, tym bardziej można o nich zapomnieć. Co bardzo mnie cieszy!

 

6. Mam więcej czasu na swoje zainteresowania

Skoro mogę pracować mniej godzin w ciągu tygodnia, oznacza to, że mam więcej czasu na inne rzeczy, jak np. hobby i rodzinę.

Osobiście lubię pisać, tak bardzo, jak lubię podróżować.

Dlatego w tym wolnym czasie piszę bloga skierowanego do ludzi zaczynających naukę programowania. (Pasuje, nie?)

Okazało się, że pisanie go sprawiło mi wiele przyjemności, nie mówiąc już o innych korzyściach, jak poznanie nowych ludzi i innych związanych z moją pracą.

Niemniej, gdybym nie miała tego wolnego czasu, nie mogłabym napisać tamtego bloga. A jeśli bym go nie napisała, to nie wiem, czym bym się dziś zajmowała. Jak dramatycznie by to nie brzmiało, nie umiem sobie wyobrazić życia bez tego bloga.

 

7. Mogę pracować i pracuję zdalnie

Gdy twoja praca związana jest z technologią, dużo łatwiej jest pracować online, albo zdalnie. Nie ważne gdzie jesteś — na wakacjach, w domu, czy w kawiarni — póki wykonujesz swoje zadania.

Wcześniej już wspominałam, że lubię podróżować, zwłaszcza w Azji wschodniej. (Do dziś odwiedziłam tam 13 różnych krajów.)

W każdym razie, po uczeniu w Tajlandii wróciłam tam i od stycznia do kwietnia 2014 odwiedziłam 6 różnych krajów i 15 różnych miast. To było wspaniałe przeżycie.

Pewnie zastanawiasz się jakim cudem było mnie stać na trzymiesięczny wyjazd. Nie zgadniesz. Cały czas pracowałam!

Oczywiście dziennie pracowałam mniej, w porównaniu do tego, jak pracuję w domu. Ale to był świadomy wybór. Mogłam pracować cały czas, gdy podróżowałam. Jednak wolałam poświęcić się mojej podróży, a nie pracy.

Gdybym nie miała tych umiejętności ułatwiających znalezienie zatrudnienia, nigdy nie mogłabym sobie pozwolić na trzymiesięczną eksplorację. Jakich umiejętności? HTML, CSS oraz budowania stron w WordPress.

 

8. Każdy pomysł mogę łatwo wcielić w życie

Jeśli jesteś podobny do mnie, pewnie ciągle masz nowe świetne pomysły, które chciałbyś jak najszybciej zrealizować.

Umiejętność budowania stron internetowych i prototypów aplikacji sieciowych daje mi taką możliwość, bez zatrudniania kogokolwiek. (Co też pomaga zaoszczędzić pieniądze.)

Właśnie te dodatkowe projekty sprawiły, że nauczyłam się robić własne aplikacje sieciowe, a nie tylko strony WordPress o e-commerce.

Sądzę, że 98% obecnie używanych stron można uznać za aplikacje sieciowe. Moje blogi, strony informacyjne i e-commerce takimi aplikacjami. Jednakże systemy zarządzające treścią (CMS) takie jak WordPress lub Magento (który przydaje się do e-commerce) umożliwiają każdemu zbudowanie strony, nawet najbardziej początkującym. (Na marginesie: istnieje mnóstwo CMS-ów.)

Mimo swoich zalet CMS-y mają też swoje ograniczenia. Często jest to więcej niż ograniczenia, jest to zbędny balast. (Tona funkcji i dodatków, których nawet nie potrzebujesz.)

Niedawno próbowałam zrobić aplikację podobną do quizu online. W skrócie każdy może wejść na stronę quizu, rozwiązać go i otrzymać wynik na podstawie odpowiedzi.

W tym wypadku cały quiz mógłby działać w przeglądarce z pomocą tylko JavaScriptu. Ale przez to wynik skasowałby się po opuszczeniu strony — bo nic nie zostało zapisane w bazie danych.

Zależnie od tego, jakiej definicji użyć, ten quiz albo jest, albo nie jest aplikacją sieciową.

Niezależnie od tego, jeśli dodamy do niego konta dla użytkowników, na pewno będzie to aplikacja sieciowa. Bo dzięki temu informacje o quizie wyniku każdego użytkownika będzie zapisana w bazie danych. Dzięki czemu użytkownik może zamknąć stronę i wrócić do niej później, a gdy się zaloguje zobaczy swój wynik.

 

9. Jestem częścią Super Tajnego Klubu (a.k.a. społeczności technicznej)

Umiejętność tworzenia własnych narzędzi jest super.

Wiesz, co jeszcze jest super? Rozumienie ludzi rozmawiających o różnych technicznych rzeczach. To zupełnie jak bycie częścią jakiejś tajnej organizacji. Dodatkowo widzę dzięki temu, ile już umiem.

Dla przykładu kilka miesięcy temu przechodziłam koło MIT w Cambridge. Za mną szło dwóch studentów MIT, rozmawiających o różnicy między pisaniem jakiegoś programu w Pythonie, a w jakimś innym języku. A ja zrozumiałam sens ich rozmowy.

Ja, rozumiejąca rozmowę dwóch studentów z MIT. Kto by pomyślał?

Nauka programowania może być też frustrująca. Ale w tamtym momencie poczułam, że coś udało mi się osiągnąć — naprawdę nauczyłam się czegoś.
(Mimo tych wszystkich momentów, gdy myślałam: “Nic nie rozumiem!”)

Co więcej, rozumienie tych rozmów, pozwala mi brać udział w nich na lokalnych spotkaniach i w podobnych sytuacjach. Co samo w sobie ma kilka korzyści — między innymi możliwość znalezienia pracy.

 

10. Jestem pewna siebie i czuję, że coś umiem

Doskonalenie moich umiejętności technicznych pomogło mi zdobyć poczucie, że mogę na sobie polegać. Umiem sama okiełznać tę dziką bestię, jaką jest internet.

Dodatkowo skończeniu pierwszej strony lub aplikacji (nawet prostej) towarzyszy uczucie spełnienia. Nawet dotarcie do jakiegoś etapu w projekcie lub rozwiązanie jakiegoś problemu, które trwało kilka dni może dać poczucie osiągnięcia czegoś.

 

To wszystko bardzo dodaje siły i pewności siebie.

Każdy uczy się pisania stron i aplikacji z innego powodu. Gdy pierwszy raz zdecydowałam się na naukę HTML, CSS i innych podstaw, robiłam to głównie, żeby zarobić. Widziałam wszystkie te ogłoszenia o pracę szukające web deweloperów. Widziałam też umiejętności techniczne w innych ogłoszeniach. Nauczenie się tych rzeczy miało sens.

Jednakże, gdy poznałam to lepiej, pieniądze zeszły na drugi plan.

Teraz moją główną motywacją jest chęć nauczenia się więcej, nie zarabiania więcej.

Motywuje mnie tworzenie własnych stron / aplikacji, nauka z nowych doświadczeń i pomaganie innym. Dokładnie tymi rzeczami zajmuje się na co dzień.

I nie mogłabym być bardziej szczęśliwa.

 

Laurence Bradford –10 Life-Changing Reasons You Should Learn to Code